-->
 
wyborcza.pl
  Otwórz w przeglądarce  
         
   
     
   
     
  Przygotowała Anna Woźniak, 
redaktorka Instytutu Dobrego Życia
 
 

Gdybym miała powiedzieć, która rzecz w macierzyństwie uwiera mnie najbardziej, byłoby to pilnowanie. To całe sprawdzanie: czy nałożył ciepłe spodnie, kontrolowanie, czy odrobił lekcje, przypominanie, żeby umył zęby. Fizycznie mnie to męczy, co więcej, mam poczucie, że w ten sposób zabieram dzieciom ich wolność i prawo do samostanowienia. Sama zaś czuje się jak sztywny nadzorca i kontroler ich życia.   


Dlatego wymyśliłam sobie, że od maleńkiego będę hartowała synów w samodzielności. Pomyślałam, że jeśli będę ich traktować poważnie, jasno ustalać reguły, mówić o konsekwencjach i po prostu dogadywać się z nimi, rodzicielska kontrola zostanie ograniczona do minimum.   


Czy to nie jest genialne w swojej prostocie: tłumaczę dziesięciolatkowi, żeby nie wchodził na youtube'a podczas lekcji zdalnych i że będzie mógł to zrobić po zajęciach. Nie zabraniam, wyjaśniam dlaczego nie teraz i daję opcję na później.   


Słyszę "dobrze mamo" wychodzę z pokoju, a gdy po 10 minutach wracam po zostawiony na biurku telefon, dzieciak siedzi na youtubie. W ułamku sekundy minimalizuje stronę i patrząc mi w oczy mówi: "Nie oglądałem youtube'a".  


Nie dość, że nie rozumie tego, o czym rozmawialiśmy, to jeszcze bezczelnie kłamie! A przecież chciałam się z nim dogadać! Zaufałam mu, potraktowałam poważnie! - myśli kotłują się w mojej głowie.   


Kiedy zaczęłam studiować w internecie temat moralności dziesięciolatków dowiedziałam się, że takowa jest bardzo słaba. W skrócie, chodzi o to, że ich mózg nie jest jeszcze w stanie ogarnąć kwestii dalekosiężnych konsekwencji i wyrzutów sumienia. Jego myślenie idzie raczej torem: Nie można tego robić, ale jeśli mnie nie złapią, to nic złego się nie stało. Jak mnie złapią, będę się tłumaczył. Wtedy jednak będzie mu bardziej głupio przed rodzicem czy nauczycielem, niż przed samym sobą, że zrobił coś źle.   


Poczucie, że nie robię czegoś, co jest złe, bo takie są zasady, tak się umówiłem, bo to może komuś innemu sprawić przykrość albo mi zaszkodzić - przychodzi z czasem. I nie oszukujmy się, jest to dosyć abstrakcyjne i trudne do pojęcia nawet dla niektórych dorosłych. Każdy z nas zna chyba kogoś, kto wciąż uważa, że jeśli nie został złapany na podjadaniu słodyczy, to wcale ich nie jadł.   


Nauka zaawansowanej formy moralności jest długa i trudna. Przyznaję, moi synowie uczą się jej w bólach. Czasem pomagam im i po prostu decyduję za nich. Kiedy powiedziałam Leonowi: Blokuję ci youtube'a do godz. 15, potem możesz oglądać go z kolegami przez godzinę, radośnie na to przystał. Chyba mu ulżyło, że nie będzie wystawiony na pokusę:) 

 
 
Szkolak
 
 
Autyzm. Gdy Adam się zezłości, łapie mamę za włosy i okręca je wokół ręki. Jest coraz silniejszy >>
 
 
Nastolatki
 
 
Młodzi dzwonią na telefon zaufania z myślami samobójczymi. Nie ma dnia bez takich połączeń >>
 
 
Dzieci i pieniądze
 
 
Kieszonkowe to przeszłość, cyfrowe dzieci nie ogarniają gotówki. 5 rad, jak nauczyć je zarządzania pieniędzmi >>
 
 
 
Brzdąc
 
     
 
COVID-19. Czy omikron jest groźny dla małych dzieci? >>
 
     
 

Podziel się tym newsletterem ze swoimi znajomymi.

Podoba Ci się ten newsletter? Możesz zapisać się na wiele innych. Do wyboru m.in. Optymistyczny Michała Nogasia, zwierzęcy, opiniowy czy zdrowotny. Wybierz i trzymaj rękę na pulsie!
Zapisz się >>

 
 
 
 
  Newsletter wysłany na zamówienie użytkownika przez Agorę Spółkę Akcyjną z siedzibą w Warszawie, 00-732 Warszawa, ul. Czerska 8/10, wpisaną do rejestru przedsiębiorców prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy, Wydział XIII Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 59944, kapitał zakładowy w wysokości: 46.580.831.00 zł, wpłacony w całości, NIP 526-030-56-44, adres serwisu korporacyjnego www.agora.pl. Wszelkie zapytania i uwagi dotyczące Newslettera proszę kierować pod adres: pomoc@wyborcza.pl. W celu rezygnacji z newslettera, użyj tego linka